Sobota 27.04.2013r.

Zajęcia BiegamBoLubię na stadionie Olimpii.

Pogoda o poranku nie jest budująca – przez Polskę przechodzi front atmosferyczny, więc się zachmurzyło i ochłodziło…Za mało to jednak, by ostudzić zapał do uczestnictwa w zajęciach BBL 🙂 … Wczoraj wieczorem zastanawiałem się, na ile łaskawość aury pozwoli  zarówno poćwiczyć w grupie, jak i później – poszaleć gdzieś krosem w terenach „okołorusałkowych”. Miałem nawet taką myśl, by dla uatrakcyjnienia krajobrazu 😉 podjechać do Strzeszynka i tam gdzieś pokrążyć. Zobaczymy…jak zwykle wszystko wyjdzie w praniu. A może ktoś się podłączy i mi potowarzyszy? Czytaj dalej

Środa 24.04.2013r.

Poniedziałek zakończyłem tradycyjnie koszykówką. Tym razem, co ciekawe, nie czułem jednak tak w kościach dwóch biegowych dni, mogłem się bardziej zaangażować w grę. Właściwie to nigdy się nie oszczędzam, tym razem jednak miałem dobre samopoczucie i komfort 🙂 …No i działo się…Była walka, była krew (dosłownie!) i pełne poświęcenie. Efekt – w dramatycznych okolicznościach przechyliliśmy zwycięstwo na naszą stronę 🙂 , a końcówka przypominała te znane z NBA 🙂 …. Czytaj dalej

Niedziela 21.04.2013r.

Weekendu „w ruchu” odsłona druga 🙂

Powodów, dla których zaczynamy biegać mogą być tysiące. Jeśli już zaczniemy, argumentacja ewoluuje. Podobnie z formułą tej aktywności – często najpierw nieco się „klamkujemy”, skrywamy przed światem, a gdy już któregoś dnia, zasapani, wymienimy kilka zdań z przypadkowo spotkanym „pobratymcem”, nagle zdajemy sobie sprawę z przynależności do wcale niemałej społeczności 🙂 …I ta społeczność nie gryzie… :). Co więcej – można potruchtać wspólnie! :)… Czytaj dalej

Sobota 20.04.2013r.

No nareszcie nadeszła 🙂 Bo przy takiej fajnej pogodzie, nie mogłem się doczekać od środy… 🙂

W czwartek byłem na siłowni…wieczór, gdy jechałem, był bajeczny…ciepło, delikatny wiaterek…gdy wyszedłem z sali, nie chciało mi się wracać…Zaczynają się wielce oczekiwane chwile – przyszły nagle, wyłoniły się z mrozu i śniegu, ale są…trzeba je celebrować, wykorzystywać najlepiej jak się da 😀 …. Na siłowni popracowałem solidnie, ergometr potraktowałem rozgrzewkowo, 2.5km, potem były już ciężary…
Piątek mam tradycyjnie wypoczynkowy, a myśli przy weekendzie…A już jutro z rana – zajęcia z Robertem i Agą na stadionie Olimpii 🙂 . Czytaj dalej

Środa 17.04.2013r.

Na początku tygodnia dałem sobie do wiwatu…A zastanawiałem się nawet przez moment, czując w nogach weekend, czy w poniedziałek nie odpuścić sobie czasem koszykówki…Oczywiście takie myśli to tylko podpucha – miałem lenia, ale nie takiego, by dać sobie odpust…Poza tym – kosz to dla mnie nie tylko ruch, to od lat pasja, życie, walka, rywalizacja, moc i niesamowita radocha…Nie ma opcji, by to rzucić tylko dlatego, że to czy tamto mnie „strzyka” 😉 ……Wątpliwość miała jednak jakieś uzasadnienie, bo było wiadomo, że skoro przyjdę, nie będę sobie truchtał na pół gwizdka…W efekcie odezwała się pachwina i to na tyle mocno, że ostatni mecz dograłem „dla kolegów”… :ech: …Zabolało i to mocno…

Na tyle solidnie, że we wtorek odpuściłem siłownię, fundując sobie „dzień dziecka”. Miałem ułatwione zadanie, bo urodziny w domu spowodowały, że trochę wpadło obowiązków z tym związanych, no i niezręcznie byłoby na koniec wrzucić sprzęt do torby i powiedzieć „adios!”….Bezruch postanowiłem sobie odbić dzisiaj, na bieganiu z Maćkiem i – prawdopodobnie – również Anitą z Czesiem… Czytaj dalej

Niedziela 14.04.2013r.

Spotkanie zBiegiemNatury nad Jez. Rusałka

Cudnej pogody ciąg dalszy…Od rana mam świetny nastrój – gęba sama się uśmiecha na widok tego, co za oknem…Długo wszyscy czekaliśmy na tą chwilę, gdy przed wyjściem na trening nie będziemy mieli dylematu: koszulka+bluza+kurtka..czy koszulka+bluza..czy może koszulka+koszulka+kurtka … …Dziś wiem, że będzie to termo+koszulka techniczna, a lekka wiatrówka do auta, gdyby „dmuchało”…. Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii Relacje

Startujemy..

O bieganiu mówi i pisze się ostatnio wiele. Jest modne. Widok amerykańskiego prezydenta w otoczeniu swojej świty na porannym bieganiu nikogo od lat nie dziwi. W naszym kraju facet w rajtuzach, mknący chodnikiem, czy parkową ścieżką, do niedawna szokował. Dziś mniej. Bo nastał u nas czas. Czas biegania…

Nie, nie jest to mój pierwszy wpis o tej tematyce. To pierwszy wpis TU, we własnym kawałku sieciowej przestrzeni. Czuję się, jakbym kupił pierwszą w życiu kawalerkę :). Moją! Dla mnie i dla gości, czyli dla Was. Przeprowadzam się jeszcze z miejsca, w którym mieszkałem dotychczas. Z gościnnego portalu, gdzie w dziale „Blogi Treningowe Mężczyzn” przez ostatnie pół roku wynajmowałem „cztery kąty” z napisem na drzwiach: ” P@weł – na przekór…” i gdzie wpadało do mnie wielu znajomych-nieznajomych, poczytać i pogadać o tym, co robię. Czytaj dalej