Sobota 22.06.2013r.

 

6:50, czyli jak do pracy….

Tak, taaak, zaklinałem się nie tak dawno jeszcze, że wczesne wstawanie w weekendy sobie daruję, bo to jedyne dni, gdy można się pobyczyć dłużej i odespać braki….Wczoraj jednak solowo uświetniałem Noc Świętojańską 😉 i jakoś nie przeciągałem pójścia spać w nieskończoność, byłem więc gotowy sprawdzić, jak mi dziś pójdzie powrót „do świata żywych” w wolny od pracy dzień. Taki test był koniecznością dziś, bo napiął mi się mocno grafik…Pomijając obsadzone rodzinnie popołudnie, miałem w planach od rana ekipę dekarską na dachu biura i dostawę mojej mamy na zabiegi na 11tą do szpitala….Musiałem się sprężać, więc budzik przestawiłem na zwykłą porę wstawania, czyli 6:50…. Czytaj dalej