Sobota 03.05.2014r.

Potrójne przebieranie…

Dzisiejszy dzień zapowiada się arcyciekawie…o ile wszystko się uda 😉 . Nie jestem pewien BBLa, nikt na forum nie potwierdził, że się odbędzie. Weekend majowy trwa, „wiosna ludów” w toku, może być pusto…Wszystko układa się pomiędzy zaparzoną kawą, a prysznicem…Najpierw spotkanie rowerowe po zajęciach potwierdza Magda, potem odzywa się Jola, zainteresowana bieganiem..Nie umiem odpowiedzieć, czy Yacool poprowadzi dziś trening, ale zapraszam ją na dołączenie się do duetu rowerowego. Sam decyduję, że pojadę wcześniej, a jeśli nie będzie zajęć, zrobię jakiś konkret, zanim przesiądę się na dwa koła. Czytaj dalej

Czwartek 01.05.2014r.

Niespodziewany support i fantastyczny dzień…

Gdy moi przyjaciele zapisywali się na biegową majówkę nad Rusałką, ja nie wiedziałem nawet czy będę w Poznaniu. Weekend majowy to taki czas, że można go nawet spontanicznie zagospodarować, tak już u mnie bywało…Myślałem o lataniu, bo to czas, by rozprostować skrzydło po zimie, ale moja ekipa holująca miała w planach wyjazd w Sudety…Mogłem do nich jedynie dołączyć…Odstraszyła mnie jednak prognoza, no i złe wspomnienia z treningowej górki, gdzie poważny wypadek zaliczył mój brat…Stanęło więc na tym, że zostaję w domu…A skoro już nigdzie nie ruszałem 1go Maja, obowiązkowo postanowiłem się stawić na corocznym Interrunie i zobaczyć się z moimi uroczymi koleżankami 🙂 . Czytaj dalej

Niedziela 27.04.2014r.

Przeczołgiwanie…

Wczorajszy popołudniowe wieści do Magdy sprawiły, że mój entuzjazm przygasł…Zwyczajem naszym niepisanym było, że w niedzielę zawsze spotykamy się wcześniej i biegamy przed zajęciami…Bywało, że truchtaliśmy we troje, z Agą, bywało też, gdy któraś z dziewczyn nie mogła i realizowaliśmy plan w duecie… Tym razem obie koleżanki postanowiły umówić się na wycieczkę rowerową, a to oznacza, że zaostałem sam…No i na zajęciach zabraknie ich obu… 🙁 . Wybiło mnie to zupełnie z pantałyku…Odpuścić „przedtreningu” nie chciałem, oznaczało to jednak, że spędzę kilkadziesiąt minut z samym sobą i myślami, z którymi mocuję się na codzień…Wiele osób błogosławi taką szansę, ja ostatnio przeklinam…Mojemu bieganiu w grupie towarzyszą emocje, jestem w innym wymiarze, solowe zaś przecieranie znajomych zresztą kątów, po których biegam zwykle z przyjaciółmi, dołuje mnie…Jedynie muzyka pozwala mi przetrwać, wyciąga do mnie dłoń, zabiera ze sobą…Ale i ta nie zawsze bywa bezpieczna dla duszy i przyjemna…No ale cóż, życie…Nic nie poradzę… Czytaj dalej

Sobota 26.04.2014r.

Obijam się…

Nastrój w naszym Team’owym bieganiu faluje jak ocean…Dopiero co cieszyliśmy się cudownym czwartkowym wieczorem, by dziś cała energia i radość uszła gdzieś bokiem… Kontuzje. Nie ma większej zmory dla sportowca – amatora i zawodowcy. Szczęśliwie Ci pierwsi nie komplikują sobie jednocześnie pracy, choć nie zawsze…Czasem bowiem, gdy ciało dozna uszczerbku, który uniemożliwia sprawne poruszanie, może być to kłopotliwe dla codziennego życia… Czytaj dalej