Nowy gracz w „biegowej stajni”
Mogłem się tego spodziewać..Właściwie, gdy pojechałem w sobotę z Pędziwiatrem w „trasę sklepową” i niby przypadkiem, ale zainteresowałem się tym, co stało na półkach z obuwiem, znów „zaskoczyłem”…Jak alkoholik, który jest na odwyku, a nagle znajdzie się na zakrapianej imprezie…U mnie mechanizm kupowania czegokolwiek, co wiąże się nie z podstawowym funkcjonowaniem, ale z pasją, zainteresowaniem zawsze jest taki sam. I jest tak samo groźny dla kieszeni …Gdy mi coś wpadnie w oko, czytając w sieci, czy dotykając w sklepie, gdy stoją za tym jakieś, choćby mizerne argumenty, ale to „coś” mi się spodoba, albo uznam ideę za ciekawą – nie ma zmiłuj się
…Będę tak długo sam siebie katował czytaniem o tym, oglądaniem filmów na ten temat, czytaniem forów z opiniami, aż w końcu…jak kobieta w ciąży…usłyszę krzyk noworodka
….
Tym razem mój „problem” dotyczył butów i miał taką składnię myślową: 1. zareklamuję swoje Mizuno, 2. jeśli przyjmą w sklepie, z pewnością je wyślą dostawcy, 3. na zastępstwo mam JEDYNIE Ekidenki, już nie tak trzymające grunt, jak terenówki, 4. właściwie POWINIENEM mieć „dublera” na takie warunki, w końcu biegam głównie w parkach i po lesie, a tam but dostaje wycisk….I tak oto przez jedną dobę z abstrakcyjnej dywagacji zrodziła się niespodziewana „potrzeba”, w dodatku kompletnie nie kalkulowana w budżecie…I rozprzestrzeniła się ekspresowo po wszystkich zakątkach umysłu…
W Runnersclub’ie buty do „obdukcji” przyjęto . Moja obsesja na tyle dojrzała, że miałem już ze sobą swoje „kompresy”, by – skoro już stoję dwa metry od półek z butami – „niezobowiązująco” przymierzyć kilka par na docelowej skarpecie
… W pudełkach koło mnie znalazły się jakieś „prostsze” Adidasy (bodaj Duramo 5), Asicsy (Gel-Fujitrabuco 2) i dla ciekawości Mizunki (Harrier 3). Pobawiłem się przymiarką. „Adiki” były fajne, najtańsze z zestawienia, ale sprawiały wrażenie delikatnych, a przede wszystkim język w nich był na tyle wąski (i nie wszyty), że po założeniu, gdy stopa wypełniła buta, było go po prostu…mało
po bokach…Lipa. Mizunki odpadły natychmiast, bo niezwykle wąskie – nie próbowałem wpychać w nie mocniej stopy. Dobre okazały się Asics’y – wygodne, z dobrym bieżnikiem, solidnie zrobione, dawały niewielki dyskomfort po zewnętrznej stronie, ale odpadały głownie cenowo…Cóż – nic nie wybrałem, ale myśli nie porzuciłem…Wsiadłem do auta…i obrałem kurs na Słoneczną…do SklepuBiegacza.pl
.
Miło jest nawet, gdy nie robi się zakupów, gdy wchodzisz, a tu wszyscy Cię rozpoznają i witają :D. Człowiek czuje się jak w rodzinie – jak członek jednej, wielkiej, zakręconej społeczności . Sympatycznego Sławka, kierownika, pozdrawiałem w niedzielę nad Rusałką, truchtając na naszych zajęciach, a Robert bywał na spotkaniach BBL i biegał pod okiem Yacoola. No i wpadłem po uszy, bo chłopaki od razu się za mnie wzięli, a Sławek, który akurat ogarniał się chyba po treningu, zaraz ściągnął z półki coś, co mi wpadło natychmiast w oczy……..
Adidas Response Trali 20…Zielone, „uzębione” cudo….Sam bym nawet nie sięgnął po buta z trzema paskami, bo kiedyś mierzyłem się z Kanadią i, jak większość, nie przeszła testu szerokości…Ale od czego jest dobry kierownik sklepu, człek obeznany, doświadczony biegacz, który zeszłą zimę przehulał…w tychże Response’ach? ….
„Cywilne” odpowiedniki są wąskie, zupełnie inne, ale te to wyjątek . Załóż – mówię Ci, zdziwisz się” – zachęcał. Spróbowałem. I ogromne zaskoczenie – moja szeroka stopa poczuła się komfortowo!! Nic nie uciskało, cholewka świetnie przylegała, nie czułem obramowania podeszwy, co było najczęstszą bolączką, gdy stopa wychodziła poza obrys buta. A tu nic – wszystko gra!! I ten wpadający w oko design
. Miodzio….
Buty miały obniżoną cenę. Teraz kosztowały 299,- pln, co i tak małym wydatkiem nie jest… Jednak, jeśli już na coś zachoruję, to nie ma mocnych…Wziąłem . Bez nadmiernego szczypania. Ot – jeśli Mizuno wrócą – będę miał różne w swym charakterze, ale świetne dwie pary butów trailowych.
Na pierwsze testowanie przyjdzie czas w czwartek. Postaram się zebrać i podzielić z Wami odczuciami, gdy tylko zrobię w nich troszkę kilometrów. Póki co przymierzyłem je w domu, pochodziłem, robiłem skipy…
Już teraz, w pierwszym kontakcie, kilka rzeczy stało się warte podkreślenia – na plus i minus:
1. wygoda – wyżej pisałem, że buty, mimo szerokiej stopy i wysokiego podbicia – dają odczuwalny komfort. Mają też – co akurat niekoniecznie musi być odczytywane za zaletę w butach dedykowanych do nierównego terenu – sporą amortyzację pod cała długością stopy, która może zaburzać „czucie gruntu”. Ja akurat, póki co, uznaję to za spory atut przy mojej masie …Więcej będę wiedział, gdy w terenie się znajdę…
2. solidne wykonanie – już gdy się je bierze do ręki, ma się wrażenie zastosowania świetnych materiałów, porządnego wyrobu i przemyślanej konstrukcji. Jak w każdym bucie i tu sporo systemów, nakręcających marketing, ale nawet bez wsparcia nazwami, budzi zaufanie, że poza asfaltami sprawdzi się dobrze…
3. wentylacja – celowo nie interesowała mnie membrana, bo lubię buty uniwersalne, do stosowania w szerokiej gamie warunków pogodowych, a nie jedynie w kopnym śniegu, głębokim błocie i minusowej temperaturze. Ostatnie dwa sezony zimowe przebiegałem w letnim obuwiu, które – owszem – przed wilgocią się nie broniło, ale też, dzięki przewiewności, błyskawicznie schło i nie powodowało żadnego dyskomfortu…W przypadku Response’ów, mam nadzieję, będzie podobnie…
4. waga – tu szału nie ma…sprawdziłem i 375g mało nie jest, ale wygoda kosztuje…To, co skutecznie dzieli tu od podłoża, ma swoją masę, ale za to – w co wierzę – pozwoli mi bezboleśnie pomykać po kamieniach, co np. dla Ekidenów było już wielce problematyczne…
5. sznurówki – dziwnie krótkie..na lewej stopie, która nosi ślady wypadku i jest naturalnie większa, po zawiązaniu „w kokardkę”, brakuje mi długości, by końcówki przewiązać jeszcze raz…Jakoś daje radę, ale wymaga to zabiegów manualnych…
6. bieżnik – i tu aż serce rośnie …Jest agresywny, wystaje na pięcie poza obrys buta, by dobrze prowadzić na zbiegach…Naprawdę „szałowe” są jednak „zęby” z boku…
Szczerze powiedziawszy to one, obok koloru, ujęły mnie najbardziej . Nadają mocny, terenowy charakter temu obuwiu, poszerzają strefę kontaktu z podłożem i powinny stabilizować stopę, dając pewniejsze odbicie
. Liczę, że z trakcji będę najbardziej zadowolony
Na koniec…
Nie mogę się doczekać pierwszego biegu….. . Czas zobaczyć, na co stać te cudeńka
. Moi znajomi i przyjaciele już wymyślili dla nich przydomki: „żabki”, „krokodylki”…Miło
. Liczę, że dadzą mi sporo satysfakcji i przyjemności, zarówno szurając po szutrze, jak i na leśnych ścieżkach, na górkach i w śniegu :)…Zobaczymy….
szukam dokładnie takich 42,5 bo moje poprzednie sie juz wybiegały, moze wiesz czy jeszcze mozna je kupic?