Niedziela 13.04.2014r.

 

Bieganie nie zawsze tylko bieganiem jest :)

Zadziwiające – większość ludzi błogosławi niedzielę, drugi dzień, gdy mogą pospać dłużej…Tymczasem ja jestem na nogach…jak każdego poranka, gdy idę do pracy, w dodatku w wybornym nastroju. Nie dokucza mi brak snu, chyba tak „ustawiłem” organizm, że 6 godzin mu wystarcza. Albo musi :) . Po prostu – szurnięty :) . Coś w tym jest, bo ja żyję początkiem dnia, tą chwilą, gdy w ciuchach biegowych odpalam auto i jadę pustymi ulicami…Egzystuję z permanentnym dreszczem na skórze :D . Podoba mi się to strasznie. Czytaj dalej

Sobota 12.04.2014r.

 

Słoneczne BBLowanie…

Rześkie powietrze, delikatny zapach wiosny i ciepło na policzku… – są jak magnes…wyciągają z łóżka… :D . Poranek stawia na nogi…Kawa, lekkie śniadanie i gdy wszyscy wokół śpią, ja już kręcę kierownicą w stronę Golęcina :D . Nie odezwał się Maciek, więc przypuszczam, że go nie będzie…Magda jest poza Poznaniem, też mi dziś nie potowarzyszy :( …Magda B. wybiera się z „wyjadaczami” na wybieganie >20km….W drodze zastanawiam się już, co będę robił po zajęciach – na wszelki wypadek mam ze sobą muzykę… ;) Czytaj dalej

Czwartek 10.04.2014r.

 

Spóźniona dekoracja i wspomnienia „połówki”…

czyli czwartkowa magia biegania…

19:57. Żarnowiecka. Rogatka kolejowa. Piękny bezchmurny wieczór! Boże, jak długo czekałem na chwilę, gdy tu się zjawimy i nie będziemy musieli od razu zapalać czołówek!! :D …Co prawda tarcza słońca jest już w drodze na drugą półkulę, ale jego blask cały czas zółtawo-pomarańczową łuną rozświetla niebo nad lasem :) . Ciepło, wokół słychać śpiew ptaków i czuć nieśmiałe wiosenne zapachy…O takiej porze człowiek się zakochuje ;) , takie chwile mają w sobie niemal namacalną magię…Nie zrobiłem nawet kroku, a od endorfin aż kręci się w głowie :D . Wyjątkowe uczucie… Czytaj dalej

Niedziela 06.04.2014r.

 

Mój debiut…Moje Termopile…

Trzeba to jasno powiedzieć: gdyby ktoś rok, czy nawet pół roku temu powiedział, że stanę na starcie półmaratonu, powiedziałbym, że dopisuje mu poczucie humoru. Owszem, chciałem zaliczyć „dychę”, nawet pomyślałem konkretnie o Maniackiej, bo niemal od początku namawiał mnie do udziału w niej mój kolega-pilot, Marek…Wyżej nie mierzyłem. Dlaczego?? Ano dlatego, że moja masa jest skuteczną zaporą, by wywołać we mnie głód rywalizacji na dłuższym dystansie, realnie otworzyć bramę do przyzwoitych rezultatów, które nawiązywałyby do wyników moich najbliższych przyjaciół. Mój organizm ma niezwykłą „rezystancję” :D – mimo regularności w ruchu od ponad dwóch lat, 140-160km miesięcznie, spalony tłuszcz zastępuje cięższą tkanką mięśniową, co w efekcie daje niemal zerowy spadek wagi…Jego opór przed dwucyfrowym wynikiem jest dla mnie największą zagadką i czynnikiem lekko deprymującym. No bo co można pomyśleć sobie, gdy trzeba kupować nowe, mniej obszerne ciuchy, a łazienkowa waga ma wciąż niemal constans na wyświetlaczu??..A bez wyraźnej tendencji w dół mogę zapomnieć o szybszym bieganiu i lepszej wydolności, która właśnie niezbędna jest do dłuższych przebiegów… Czytaj dalej

Czwartek 03.04.2014r.

 

Letnim wieczorem..w kwietniu :)

Postanowienia na ten tydzień nie złamałem. Miło być regeneracyjnie i od poniedziałku tak było. Ze smutkiem odpuściłem kosza, a we wtorek pomogło mi odczulanie, które koliduje z siłownią. Wczoraj z bólem patrzyłem w stronę Cytadeli i podbiegu, na którym miałem zgubić trochę potu przed półmaratonem – cóż, polubimy się później :D . Dzisiejsze bieganie też we wstępnych założeniach miało być odpuszczone, no ale…czegóż nie robi urok moich dwóch biegowych Aniołów – Magdy i Agi :D . Umówiliśmy się na wieczór, ale tym razem nie na 2×5.4km do Strzeszynka, ale na luźny truchcik wokół Rusałki – by całkiem nie zardzewieć przed niedzielnym, wielkim biegowym świętem :D . Czytaj dalej

Niedziela 30.03.2014r.

 

Do galopu…

Wczoraj wieczorem byłem bardzo miło zaskoczony swoim samopoczuciem. Pierwsze dłuższe bieganie niczym w konsekwencjach nie różniło się od..zwykłego treningu – nie byłem ani bardziej zakwaszony, ani zmęczony…Ba! Wieczorem czułem się na tyle świetnie, by pospacerować sobie z muzyką na uszach po zachodzie słońca nad Rusałką. Żadnych skutków ubocznych :) . To bardzo dobry prognostyk. Szkoda tylko, że dziś zabraknie Magdy, ale za to wraca po długiej przerwie Agnieszka – będzie kolejna dawka entuzjazmu i uśmiechu :D Czytaj dalej

Sobota 29.03.2014r.

 

Happy long run…

W sumie – lepiej nie mogło się ułożyć. Po przesunięciu biegania z czwartku na środę skorzystałem z możliwości zrobienia sobie drugiego w tygodniu treningu na siłowni, zakończonego basenem. Pierwszy raz w tym roku wskoczyłem do wody, nie na długo, na około 25 minut, ale wystarczyło, by się rozluźnić po przerzucaniu ciężarów ;) . No i czas przed latem troszkę popływać – w końcu żyjemy w naszym biegowym gronie perspektywą Strzeszynkowych kąpieli w długie letnie wieczory :) . Wczoraj wypoczywałem i miałem czas, by przemyśleć trasę na dziś, bo czekało mnie małe wyzwanie…Nie biegłem jeszcze „bezpostojowo” 20tu kilometrów, zawsze robiłem mniejsze, czy większe pauzy na fotki, picie, czy złapanie oddechu, teraz miałem zrobić to na raz… Czytaj dalej

Środa 26.03.2014r.

 

Na wesoło…w środę :)

Wczoraj nastąpił mały zwrot akcji. O piątkowym wyjeździe Joli wiemy od dawna i że może mieć kłopot z bieganiem w czwartek, podobnie z Magdą B., która wybierała się służbowo do stolicy. Teraz do nieobecnych może dołączyć też nasza Magda, której biegowy wieczór mają wypełnić niestety inne zajęcia. Robimy szybką burzę mózgów i….przesuwamy spotkanie o dobę, na dziś :) . Początkowo miałem w planie zrobić wreszcie popołudniem podbieg na Cytadeli i nawet Magda chętnie dołączyłaby, ale gdy już we troje rozważamy opcje, wybór pada jednak na „klasykę”, czyli  „Strzeszynkową herbatkę” o 20tej :D . Czytaj dalej

Niedziela 23.03.2014r.

 

Nie mogę się doczekać…

Czy bieganie mnie „wkręciło”?…Dowolny znajomy, który popatrzyłby z boku, powiedziałby nawet, że mi nawet…totalnie odbiło :D . No bo jak wytłumaczyć fakt, że wczoraj tak „drastycznie przeczołgany” na trasie Grand Prix przez moje urocze koleżanki i sympatycznego kolegę, dziś, w niedzielę, zrywam się „z kurami”, by o 9tej znów kręcić kółka wokół Rusałki?? :D :D …A prawda jest taka, że bieganie stało się dla mnie aktywnością, dzięki której wypoczywam, spełniam się fizycznie, a ponad wszystko dostarcza emocji, których brakuje mi w codzienności…Daje ogromną radość, zarówno z ruchu, jak i z kontaktu ze wspaniałymi, pozytywnymi ludźmi. To ich bliskość „buduje mnie”, rozładowuje stres i zmienia szarość dnia w kolory tęczy :DCzytaj dalej

Sobota 22.03.2014r.

 

„With a little help from my friends”

Jak się okazało czwartek nie był jedynym dniem dobrych wieści :) . Chyba faktycznie wiosna robi swoje – wczoraj napisał do mnie Maciek, że jest już w Poznaniu i – co więcej – jutro chętnie pobiegnie na luzie w Grand Prix :D …Wielki powrót Mistrza! :D . Drugi wyczekiwany comeback stanie się faktem :) . Ucieszyłem się bardzo! RusałkaRunnersTeam wraca do akcji :) … Razem z Maćkiem podjechałem popołudniem do Biura Zawodów po pakiet startowy, by przed biegiem mieć już spokój. Przy okazji odebrałem go również Joli. Czytaj dalej