Sobota 10.08.2013r.

 

Dzień konia 🙂

Wczoraj miałem stresujący dzień, wymęczył mnie, więc jeszcze wieczorem uznałem, że skoro idę wcześniej spać, mogę spróbować zrobić to, czego nie udało mi się zrobić tydzień temu – wstać na 8:00 na bieganie 🙂 . Plan o tyle sensowny, że po nocnym przejściu frontu, niebo miało się zachmurzyć, a temperatura spać w boskie okolice 15-20stp. 🙂 . Czytaj dalej

Środa 07.08.2013r.

 

Szybko…wolno…czyli tenecznie 🙂

Trzy dni od niedzieli zawsze mi się dłużą. Poniedziałek jest dniem regeneracji, we wtorek mam dość nieszczęśliwie odczulanie i zakaz ruchu, środa więc, gdy wreszcie nadchodzi, jest wyczekana 🙂 . Co prawda śladu nie zostało po niedzielnej aurze, bo właściwie już popołudnie, po zbawiennym deszczu, było pogodne i ciepłe, znów jednak słońce rozkręciło potencjometr na maxa…W Krakowie dziś notowane są temperatury bliskie 40stp. w cieniu, najwyższe od niemal dwustu lat – koszmar jakiś….Kiepsko to wróży wieczornemu bieganiu…. Czytaj dalej

Sobota 03.08.2013r.

 

Plażing-smażing i moje małe „Badwater”…

Czas jest pojęciem względnym :). Właściwy świt to pierwsze promienie słońca, czyli w naszych obecnych warunkach okolice wpół do szóstej 😉 . Dla mnie świt jest w chwili, gdy po nocy obudzę się i złapię kontakt z otoczeniem 🙂 . Niezależnie od tego,  co to za pora 😀 . Zawsze jest tak samo – niesamowicie długa „rozbiegówka” 😀 😀 .  Czytaj dalej

Środa 31.07.2013r.

 

Mały „ciutek” więcej…

Po ostatniej niedzieli i wyczerpującej walce w parnym, ciężkim powietrzu, wylanych litrach potu i uldze po końcowej wibracji zegarka ekscytacja pokonywaniem własnych słabości nieco osłabła 😉 …. Zawsze było we mnie tyle samo szaleństwa, co rozsądku – te dwa głosy ścierają się bezustannie 🙂 . Wygrywa to pierwsze, to drugie – pozwala zachować równowagę 😉 . Ogólnie – mieszanka wybuchowa 😀 … Czytaj dalej

Niedziela 28.07.2013r.

 

Tropiki..końskie muchy..kałuże potu…

Taki weekend musiał nadejść. Niestety – z biegowego punktu widzenia. Coś mi się postrzeganie zmieniło od zeszłego roku, bo mając przed sobą urlopowanie jedynie weekendowe, zawsze starałem się zmykać tam, gdzie fajniej i gdzie dalej od codzienności.  W te wakacje, biegając od długiego czasu cyklicznie w soboty i niedziele na zajęciach, a w środy z przyjaciółmi…żal mi jest porzucać te spotkania dla jakiegoś plażowania, czy nawet sympatycznego nic-nie-robienia nie-wiadomo-gdzie… 😀 😀 Czytaj dalej

Środa 25.07.2013r.

 

Truchtem do wody…

Dwa dni przerwy w ruchu zawsze się przydają. Wczoraj troszkę mnie nosiło, by podjechać na zachód słońca do Strzeszynka rowerem – w końcu, przez bieganie 😀 , pierwszy raz od czasów niepamiętnych nadszedł lipiec, a ja jeszcze nie wyciągnąłem dwóch kółek 😉 . Ostatecznie dotarłem autem…Ma być relaks – niech będzie 🙂 . Muzyka na uszach, jezioro, resztki promieni słonecznych…tylko komary starały się zakłócić zadumę nad pięknem  😉 …. Wokół było zadziwiająco spokojnie, ledwie dwóch chłopaków skaczących do wody z pomostu, kilka osób, jak ja, żegnających letni dzień w ciszy…Wszystko. Żadnej spodziewanej o tej porze imprezy nadbrzeżnej, czy tzw. stonki…Idealne warunki, by oderwać duszę od codziennego stresu…. Czytaj dalej

Niedziela 21.07.2013r.

 

Stand up! Ekipa czeka 😉

Ósma. Drugi bok. Nieee, nie mogę…Rusałka woła!… :D…Czy mi się kiedyś znudzi? Nie sąąąądzę 😀 , bo czekają tam znajomi i przyjaciele, a ja cieszę się na spotkanie 🙂 . Dziś po długiej nieobecności ma się odrobinę zrekonstruować Team – wracają Cześki, choć do końca pewny nie jestem, Anita zmienną jest 😉 😉 . Może będzie Kuzyn, Magda, liczę na Marka, może Kubę…W każdym razie – nie chcę, by mnie zabrakło 🙂 , więc czas ruszyć pośladki z łóżka… Czytaj dalej

Sobota 20.07.2013r.

Na patelni…

Znów budzik ryczy w swoim dziwnym języku, ale półprzytomny zmieniam mu ustawienia i ustawiam melodię, którą zazwyczaj mnie wita…Uff, ulga…nie ma się jednak co rozkoszom oddawać, czas się ruszać…Dziś na BBLu mamy powtórkę „tysiąca”, szykuje się przy „pełnym oświetleniu”, bo poranek błękitny i już bardzo ciepły…. Czytaj dalej

Środa 17.07.2013r.

 

Zachód słońca, bieg, kąpiel, pyszne towarzystwo…kocham lato 🙂

Życie zaskakuje 🙂 . Jak się okazuje w powodzi codziennych, przeróżnych drobiazgów potrafi zrobić to…..wyjątkowo miło 😀 . Tak, tak – my Polacy, wieczni malkontenci, nawet Ci, którzy od lat pracują nad pozytywnym postrzeganiem świata, jakby przywykliśmy, że „niespodziewane zwroty akcji” nie zwiastują nic dobrego. Kochamy improwizację, ale tak często lubimy, gdy jest …ciut poplanowana 🙂 🙂 . Od czasu, gdy biegam, gdy poznałem tak wielu tak fajnych ludzi, soboty, niedziele i środy zmieniły całkowicie swą „barwę i smak” właśnie za sprawą całkowitego luzu i ucieczki od poukładania…Nic tak serca nie raduje, jak uśmiech drugiej osoby w odpowiedzi na kluczowe pytanie: „No to co?..Co dziś robimy?..Którędy biegniemy?” . Czytaj dalej

Niedziela 14.07.2013r.

 

A miało być „odpoczynkowo”..

Tym razem w niedzielę mieliśmy się spotkać i zrelaksować. Po ostatnich kilku spotkaniach, a w nich intensywniejszych ćwiczeniach, dziś miało być „na luzie” 🙂 . Tak zapowiedziała tydzień temu Monika 😉 . I z takim nastawieniem wczoraj się kładłem. Mając za sobą bardzo sympatyczną biegową sobotę i wiedząc, że pogoda będzie podobna dziś, mogłem tylko być podekscytowany. I byłem :). Czytaj dalej