Niedziela 09.06.2013r.

Tradycyjne biegowe spotkanie nad Rusałką

Poranek budzi się nadzieją na ładny dzień – lepszy, niż wczorajszy. Wczoraj po powrocie do domu  zagrzmiało, a deszcz, który zwilżył mnie już przed Olimpią dopiero teraz pokazał, co się w chmurach kryje 😉 …Silny opad trwał wyjątkowo długo, szczęście, że nie była to nawałnica, jakich wiele w kraju, ale bardziej pobłażliwy kaprys pogody…Dziś jest ładnie i jakby mniej duszno, bo powietrze się porusza…

Wczoraj z mostku pisałem do Maćka, z którym ostatnio kontakt osłabł – ma wiele nauki i mało czasu dla siebie…Ucieszył mnie odpowiedzią, że jest w Poznaniu i postara się zajrzeć na nasze zajęcia. Odruchowo rozglądam się za nim, przemierzając autem wytarty szlak ulicami Reymonta, Przybyszewskiego, Niestachowską…Zaraz na „dzień dobry”, gdy tylko „loguję się” pod stadionem, spotykam Anię, która wczoraj dzielnie krążyła ze mną wokół jeziora – zagadujemy się i musimy się cofnąć, by sprawdzić, czy auta zostały zamknięte… 😉 Nad mostkiem czeka już sympatyczna gromada – obaj bracia..

20130609_100546

20130609_100554

..dziewczyny, wśród nich Magda, Dorota i Monika…

20130609_100611

..sympatyczna para, która z nami biega…

20130609_100533

..nawet nie braknie Kuzyna, który w zielonych barwach zBN wraz z Maćkiem-bliźniakiem stanowi duet reklamowy akcji 🙂 🙂

20130609_100600

Oczywiście, a może przede wszystkim, jest Pędziwiatr :D, z którym serdecznie się witam i uwieczniam – ostatnio ciężko nam się spotkać, trzeba więc korzystać z okazji… 😉

20130609_100955

 No i foto z bydwoma Maćkami 😀

20130609_101004

Nie brakuje kilku innych stałych bywalców, którzy dołączają z różnych stron, a także nowych osób….Tak skompletowani ruszamy na podbój okolicy 😉 …W tej samej chwili dobiega do nas Piotrek, któremu pierwszy raz zdarzyło się…zaspać 😉 …. Jest przyjemnie, las oddaje jeszcze chłód z nocy. Nie pcham się do przodu, podpinam się pod dziewczyny, które spokojnie szurają na tyłach. Energią kipi dziś Magda – wczoraj przebiegła swój pierwszy półmaraton 😀 i to od razu w debiucie łamiąc 2h (1:59:00). Uśmiech nie schodzi jej z ust, a emocje wciąż są żywe. Uważnie i z podziwem słucham – pogoda wczoraj przecie omal nie zgnała mnie z trasy tu w pobliżu – próbuję sobie wyobrazić, ile trzeba było zdrowia zostawić na dystansie ponad 21 kilometrów asfaltem…A Magda dziś jest kwitnąca!…Po prostu – szacun 😀 . Obiegamy cypel i lądujemy na znajomej łączce nad brzegiem jeziora. Tu zwyczajowa porcja ćwiczeń. Ostro do pracy bierze się Piotrek, który dziś wyjątkowo śrubuje tempo – nie mam czasu nawet robić zdjęć !! 😉 😉 . Później przenosimy się na trawiasty brzeg i tu ćwiczymy w pionie …

20130609_105220

20130609_105222

20130609_105224

..i w poziomie.. 🙂

20130609_110011

20130609_110013

20130609_110015

Na deser cztery przebieżki. Po nich spokojnie truchtamy do mostku, znów jest czas na rozmowy. Zastanawiam się, co dalej…Na dodatkowe kółko „zapisuje się” Monika, która ma w planach akcenty, a także dziewczyna z miłej pary, która nam towarzyszy oraz Ania i Dorota. Te ostatnie zostają za nami, chcąc bardzo spokojnie obiec Rusałkę, my we troje troszkę wyrywamy do przodu. Monia raz za razem nas opuszcza, włączając dopalacze na półminutowych interwałach…Dużo ją to kosztuje, tym bardziej, że temperatura znów daje się mocno we znaki…Mnie jest miło pogadać z sympatyczną koleżanką (szkoda, że nie zapytałem nawet o imię..), z którą wspieramy Monikę w treningu 😀 . Pod koniec dystansu doganiamy Anię z Dorotą, które podarowały sobie „cypel” i dlatego odskoczyły nam mocno do przodu. Po zamknięciu kółka, pauza przy mostku – to jest to, co misie lubią najbardziej: chwila relaksu „po wszystkim” 😀 😀 . Dorota z Monią próbują mnie jeszcze zachęcać, do kolejnej powtórki, ale psycha mówi: nie, wystarczy 🙂 . One ruszają, ale szybciej niż się spodziewałem wracają – pogoda i zmęczenie jednak przeganiają z trasy 😉 ….

Na finał rozmawiam jeszcze z Dorotą przy samochodzie – jest saksofonistką, która niegdyś z lubością jeździła konno, ale po serii kilku, dość szczęśliwych wypadków, została tylko przy zawodowym graniu. Mieliśmy ostatnio okazję spotkać się niespodziewanie w cywilnych okolicznościach, w szkole muzycznej – mogłem na własnej skórze przekonać się, jak bieganie sympatycznie poszerza krąg znajomych, z których każdy gdzieś tam pracuje, czymś się zajmuje i nie wiedzieć kiedy możemy spotkać się z nimi w innych okolicznościach, niż w treningowym stroju 🙂 .

Garmin odnotował…

Wrażenia…

Cóż…Zawsze szkoda, gdy kończą się niedzielne zajęcia, bo na kolejne trzeba czekać aż tydzień!…Szczęśliwie w przyszły weekend zobaczymy się szybciej, bo planujemy w sobotę, na terenie okołorusałkowym, przynależnym Olimpii, zrobić wspólne, grupowe ognisko 😀 😀 😀 . Ostatni raz nieformalnie spotkaliśmy się w Room55 zimą, teraz możemy odetchnąć na łonie natury – czerwcowe wieczory, jeśli tylko nie są ulewne, dają ku temu wyjątkową okazję 🙂 .

Dziś biegowo było znów sympatycznie. Ciągle zastanawiam się nad urozmaiceniem moich treningów, by wzorem Moniki dziś, wprowadzić w nie nieco ożywienia..jakiś bodziec pobudzający. Z drugiej strony w letnich temperaturach jest to mega męczące, czego dowód dziś dostarczyła sama pani trener 🙂 . Mam fajne narzędzie w postaci programowalnego zegarka, warto byłoby z niego skorzystać od czasu do czasu…

Do myślenia dała mi też dziś relacja Magdy z przebytej „połówki”…Zazdroszczę jej lekkości poruszania się, masy pewnie o połowę mniejszej niż moja…To decyduje o wydolności i wynikach, ja wciąż waham się, w ogóle uwzględniać letnie występy gdziekolwiek, czy skupić się jedynie na czerpaniu przyjemności z leśnego „wędrowania” w tempie 6:00, które lubię najbardziej…:D 😀 . Z drugiej strony miło jest zasmakować w zwycięstwie nad słabościami, poczuć atmosferę biegu, uznanie kibiców….

Ot, zagwozdka…. 😀

3 myśli nt. „Niedziela 09.06.2013r.

    • Hehe, nieeee, ja mam „po naszemu”..Nie wiem, czemu w odnośniku wyświetlało imperialne…Za pierwszym razem, gdy wszedłem po Twoim komentarzu, faktycznie było w mi, ft etc., ale gdy sprawdziłę linki, zrobiłem zapisz, teraz pokazuje mi w km’ach….Dziwne….Przy okazji widzę po mailu, że 7 okręg 😉 Mój znak to SQ3PAE, choć od roku zamilkłem w eterze trochę… Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *