Niedziela 15.09.2013r.

 

Ambitni – wygrywają 🙂

OK. Perspektywa zabawy ślubnej nie sprzyja planom sportowym. Przynajmniej w teorii 🙂 . Wystarczy jednak tylko dobrze kombinować 😉 😉 . Moje ślubno-weselne wędrowanie sobotnie zakończyło się dość odmienną od tradycyjnych, obiadokolacją, z pełnym sortem atrakcji towarzyszących tej wzniosłej okazji, ale bez szaleństw do utraty tchu 😉 . To się okazało zbawienne w perspektywie moich biegowych planów na niedzielę 😉 . O godzinie 1ej byłem w domu 😀 …..Co prawda zachciało mi się sprawdzać, co miał na myśli kolega, przysyłając mi smsem ligowy rezultat 2:0 i odpaliłem w nocy nagrany mecz Śląska z Lechem. Kiedy było już i tak za późno, a rezultat i gra naszych „gwiazdorów” wołały o pomstę do nieba, dopadł mnie dołek, że….straciłem GODZINĘ SŁODKIEGO SNU…(!!). Przecie jestem umówiony z Dorotą przy Olimpii na 9:15.

I znów: „Pooood papugaamiiii” stawia mnie na nogi. Ojjjj, mało tego snu. Pod stadionem parkuję, a zaraz za mną Dorota. Magda leczy rany, Aga jest na wyjeździe – dziś będziemy przecierać szlaki we dwoje. Zabieram butelkę z piciem do schowania w krzakach i zasuwamy. Tempo znów spokojne, w sam raz do pogadania. Cieszymy się, że mimo chmur nic na nas nie kapie – co więcej – przez korony drzew zagląda do nas słońce 😀 …

20130915_094359

Robimy duże kółko wokół jeziora. Mamy sporo czasu do zajęć głównych. Na końcówce znów się odrywam i „akcentuje” ~4:40. Spodobało mi się 😀 . W połowie dystansu około kilometra mijam mostek, biegnę dalej w kierunku słupka Nike’a na 500tnym metrze. Zawracam po około dwustu. Nadbiegając, widzę już, że dołączyła do nas Jola. Pojawia się Przemo ze swoją Anią i zziajany Kuzyn – ma już „na liczniku” dziś 16km 😉 …

20130915_100324

20130915_100336

Wypatruję Marka i jego Justyny, ale przychodzi sms, że nie dotrą 🙁 … Skład uzupełnia druga Dorota, a także chłopak, którego kiedyś włączyliśmy do zabawy z piłką na zajęciach z Moniką 😀 …. Grupa rusza, a ja…chwytam satelity 🙁 – znów się zagapiłem i ścigać…Gdy doganiam grupę, podczepiam się pod Anię i Przemka i truchtamy spokojnie. W okolicy gastronomii wybiegam na czoło i tam, w towarzystwie Kuzyna, pokonuję „cypel” i dobiegam do naszej treningowej łączki.

Tym razem nie odpuszczamy „ścieżki zdrowia” 🙂 – gdy tylko wszyscy docierają, zaczynamy krążyć w te i z powrotem na odcinku kilkudziesięciu metrów, odtwarzając ćwiczenia, których uczyła nas Monika. W końcowej fazie uzupełniamy je o te, przerabiane na wczorajszym BBLu, zwłaszcza dotyczące „sprężyny” (podskoki „rozluźniające”) i siły biegowej (skipy, „grzybki”, wieloskoki). Fajnie nam się to wszystko układa w całość 🙂 – jest dziś Kuzyn i „co dwie głowy, to nie jedna” 😀 , zresztą – każdy stara się aktywnie uczestniczyć i podpowiadać, czego jeszcze nie robiliśmy.

Czas na łączkę. Tu standardowe rozciąganie na stojąco i w parterze.

20130915_104642

20130915_104645

20130915_104827

20130915_104922

Jola obsługuje mój aparat w telefonie – przejęta „pracą”, wygina się razem z nami, szalejąc z obiektywem wycelowanym z moim udziałem – staram się ją zachęcić do zróżnicowania planu 😀 . Owszem, warto zauważyć, że dziś kolorem koszulki nawiązałem celowo do barw zBiegiemNatury 😀 😀 …..

20130915_104939

ale – jak zażartowała Dorota S. – to tylko „podróba”. Jedynym „poprawnie ubranym” jest Kuzyn 😀 …

20130915_104950

20130915_105149

20130915_105310

20130915_105315

20130915_105403

Wracamy do biegu. Nie szalejemy – spokojnie kierujemy się do mostku. Krótko po starcie ktoś nas woła za plecami – to Arek! 😀

20130915_110728

Właśnie odhacza swój 31szy kilometr!!! To ostatnie długie wybieganie w przygotowaniach przedmaratońskich 🙂 . Budzi mój niekłamany podziw!!! Jest konsekwentny. Twardziel. Podjął wyzwanie w lipcu, teraz nie dość, że zredukował masę, to jeszcze biega daleko i szybko 😀 .

Pod koniec przyspieszam, prowokując Przema, ale do przebieżki bardziej, niż ścigania…Nagle zza pleców, jak pocisk, wybiega Kuzyn – Przemo, mimo że zrywa się do sprintu, nie ma już szans go dogonić, nasz kolega po prostu zadziałał z zaskoczenia 😀 😀 .

Dawka stretchingu i ruszam dalej – odprowadzam naszego nowego kolegę do gastronomii, a Kuzyna – za „cypel”. W ten sposób wydłużam dzisiejsze wybieganie do ponad 15km 😀 . Po pożegnaniu Tomka, wracam nad mostek, ale postanawiam jeszcze podskoczyć po plecak z piciem do auta. Dopiero teraz rozciągam się i chwilę odpoczywam. Pusto tu….Nic tu po mnie….Wracam.

Garmin…

Wrażenia…

15 kilometrów poczułem w nogach. Pod koniec mocno już mi ciążyły, ale starałem się zmobilizować do ładnego biegu. Myślę o Arku, który biega dwa razy dalej i szybciej….Ciekawe, kiedy ja dojdę do takiego poziomu…Co prawda planów startowych nie robię, ale moim ukrytym marzeniem, jest właśnie biegać….daleko i szybko 😀 .

Tylko ludzie, którzy wiedzą, czego chcą – ambitni – wygrywają… 😉

3 myśli nt. „Niedziela 15.09.2013r.

  1. A w ogóle Pani Pawle, mógłbyś se Pan w końcu zmienić ustawienia prywatności konta na GC, bo co z tego, że mam Cie w znajomych skoro nic sobie podejrzeć nie można 😉

    • Panie Piecuch 😉 , jesteś pierwszym, który mi to pisze..W ustawieniach mam, że aktywności widzą wszyscy, a profil tylko Ci połączeni…I chyba tam ma być. Powinieneś widzieć treningi…

  2. Treningi jestem w stanie zobaczyć tylko jeśli je podlinkujesz lub na GC jeśli pojawią się w tym małym okienku po prawej na górze (aktywności znajomych). Jeśli natomiast wejdę na Twój profil to co najwyżej mogę oczami wyobraźni przeskanować Twoje aktywności 😉 Inaczej mówiąc nie mogę mimo, że jesteśmy „połączeni” czyli w ustawieniach prywatności coś nie teges ;):)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *